Dziś zapraszam na cudowny, pachnący sierpniem deser, przed Wami brzoskwinie z lawendą.
Pomysł na ten deser, narodził się podczas krótkiego wypadu w Bieszczady. Nasza cudowna gospodyni, Ela, przygotowała nam to danie na śniadanie.
W jej wersji zabrakło jednak serka i pistacji. A myślę, że dzięki tym dodatkom, uzyskałam bardziej deserowy efekt. Oczywiście możecie wykorzystać tutaj słodki serek, jogurt z miodem, a nawet lody. Możecie tez posypać je wiórkami białej, czy mlecznej czekolady. A może gorzkiej dla kontrastu? Pełna dowolność, zostawiam to kwestii gustu i oczywiście wyobraźni.
Jak dla mnie słodkie, soczyste brzoskwinie i kwiat lawendy, to zapachy sierpnia. Czasem wystarczy połączyć dosłownie kilka składników, by cieszyć się cudownym smakiem. Naprawdę nie trzeba wiele. Ot, kilka brzoskwiń, prosto z targu, i kwiatów lawendy, prosto z ogródka. Wiem, wiem, odpalanie pieca w ten upał, nie jest czymś co kusi najbardziej, ale późnym popołudniem, czy wieczorem, na pewno chętnie skorzystacie z tego banalnego,a jakże pysznego deseru.
W końcu przyszło, to długo wyczekiwane przez wszystkich lato. Ten weekend zamierzam spędzić w swoim ogrodzie, cieszyć kwiatami, pięknymi, dumnymi hortensjami. Będę gapić się w niebo i obserwować jak pięknie dojrzewają moje jabłka na jabłonce. Czasem najprostsze przyjemności są najlepsze, i tak właśnie zamierza celebrować te dni. Na spokojnie, prosto, pielęgnując codzienność. Spacery z psem, przytulanki z kociakami, lektura książką, z mrożoną mathą obok. Tak będzie!
Zapraszam Was na przepis!
Pysznego i słonecznego weekendu,
Magda
Ależ to musi być pyszne. Tak proste, a tak cudowne! 🧡🧡
dokładnie, takie proste przepisy, bywają najlepsze!
Niby nic a wygląda i na pewno jest pyszne! Narobiłaś smaka! Pozdrawiam i niezmiennie zapraszam do mnie ♥️
;0
Ooo, nie wpadłabym na tego typu połączenie 🙂
bardzo je polecam!
Super pomysł! Bardzo lubię brzoskwinie na ciepło, ja akurat jem je zazwyczaj z lodami waniliowymi i poruszonymi orzechami włoskimi.
Pyszny deser na te letnie, wieczorne chwile w ogrodzie.
Ojej, ale niesamowite połączenie! Ja ostatnio jestem w lawendowej fazie i aż ślinka mi cieknie na myśl o tym, jak ten przepis musi pachnieć i smakować!