Dziś zapraszam czekoladową rozpustę. Bardzo, ale to bardzo potrzebuję czekoladowej osłody i pocieszenia. Styczeń mnie wymęczył na każdym polu. Dlatego też jedyne czego mi potrzeba to słodkości z czekoladą. Im więcej tym lepiej. Zapraszam na czekoladowe muffiny z malinami.
No dobrze, pewnie to świetnie znacie. Macie ochotę na coś słodkiego, ale wizja wyciągania miksera i sprzątania kuchni Was przeraża? Ten przepis jest więc dla Was. Moje czekoladowe muffiny z malinami przygotujecie w zaledwie 10 minut (plus oczywiście czas pieczenia), używając tylko dwóch misek i łyżki. Ten przepis to typowy „pewniak”, bo zawsze się udaje, muffiny pięknie wyrastają i są ratunkiem, gdy niespodziewani goście dzwonią do drzwi (albo gdy po prostu macie gorszy dzień i potrzebujecie czekolady „na już”). Możecie śmiało wykorzystać zapasy mrożonych malin z zamrażarki. Zapiszcie ten przepis, bo będziecie do niego wracać!
Czy to idealny przepis na walentynki? Moim zdaniem tak! Czekoladowe muffiny z malinami, to słodkie wyznanie miłości, bądź po prostu wyraz sympatii do bliskich nam osób. Albo i do samego siebie. Bo przecież miłość niejedno na imię. Ale z pewnością kojarzy się z czekoladą i kolorem czerwonym, czyli z malinami. Słodka czekolada, lekko kwaskowate maliny, nie znam pyszniejszego połączenia, które robi się tak szybko.
Jestem pewna, że ten przepis Was zauroczy i niebawem pojawią się na Waszym stole te pyszne muffinki. Dużo dobroci i oczywiście ciepła, bo ocieplenie wpadnie do nas jedynie na krótki momencik.
Buziaki,
Magda
Z malinami przyjmę każde wypieki 😉
🙂
O mniam , ależ piękne i apetyczne babeczki!
dziękuję!
Apetycznie, czekolada i maliny to świetne połączenie! 🙂
miło mi!
Rozkosz dla podniebienia <3
🙂
Brzmi jak najlepszy sposób na poprawę nastroju w zimowy styczeń! Maliny i czekolada to duet, który zawsze wywołuje uśmiech, a szybkie przygotowanie sprawia, że nawet w gorszy dzień możemy poczuć odrobinę słodkiej radości.