Bez kategorii

Jemy w Szczawnicy

2 Min. czytania

Dziś zabieram Was na małą wycieczkę, pojedziemy bowiem w góry, dokładniej w Pieniny. Byłam tam jesienną porą. Wyjazd bardzo spontaniczny, nieplanowany. Nie spojrzeliśmy też na pogodę, bo z 4 dni, tylko 1,5 dnia było słoneczne. Ale i tak mamy miłe wspomnienia. Pojeździliśmy rowerami wzdłuż Dunajca, byliśmy w pięknym Wąwozie Homole, pojechaliśmy na Słowację i pochodziliśmy w koronach drzew,a także dreptaliśmy wokół Jeziora Czorsztyn, w lekkiej mżawce . To nasz kolejny pobyt w tym miejscu. Szczawnica jest spokojna, kameralna, takie uzdrowisko z klasą. Ale mimo niepogody mam same miłe wspomnienia, typowo kulinarne. Zapraszam!

Jak jedziemy w okolicę Dunajca, to wiadomo, że będziemy jeść pstrągi. A te najlepsze są w restauracji Weranda. W weekendy trzeba poczekać swoje na stolik, knajpka nie jest duża, ale przyjemnie położona, na górce, więc przez okna widać deptak. Wystrój typowo drewniany, ale ciepły i klimatyczny. W menu rządzi pstrąg, z własnej hodowli. My wybraliśmy dwie wersję, pieczoną z ziołami i paluszki z pstrąga. Do tego frytki i surówka z kiszonej kapusty. Paluszki okazały się kawałkami ryby w panierce z mąki. Sama ryba była smaczna i soczysta, ale panierka nic nie wnosiła, było jej i za mało, i była nijaka, ot mąka. Za to pstrąg pieczony okazał się po prostu przepyszny, pełen maślanego smaku, jędrny świeżutki. Jeżeli szukacie świeżej ryby, to tylko w Werandzie!

Pozostałe 3 dni żywyliśy się w Restauracji pod Siekierkami. Po prostu niesamowicie nam tam smakowało, co zresztą podkreślały długie kolejki, oczekujących na stolik. Lokal ma 30 letnią tradycję. Menu jest dość krótkie i celuje w typowo domową kuchnię. Codziennie jest inna zupa dnia, którą dostaniecie w wazie. U nas trafił się rosół, żurek i krupnik. Bardzo miłe było to, że nawet jak zamawialiśmy jedną porcję ( mój mąż nie lubi krupniku, a ja żurku), to dostawaliśmy dodatkowy talerz dla drugiej osoby. Przyznaję, spróbowałam żurku i był naprawdę smaczny. Ale prawdziwym hitem okazały się pierogi z twarogiem na słono. Domowe, jak u babci. Ale również możemy polecić kluski śląskie z sosem pieczeniowym i placek z wołowym gulaszem.

Jeżeli chodzi o kawiarnię, to polecam Eglander Cafe. Bardzo austriackie miejsce w wyglądzie, przypominające lokal z początku 20 wieku. Dużo ciemnego drewna i przytłumionego światła robi efekt. W Eglander Cafe wiedzą jak robić pyszną kawę, grzane wino, a także sezonową matchę. No i robią naprawdę świetne gofry. Na miejscu zjecie śniadanie czy pierogi. A z kawą możecie iść wprost na deptak. Niezwykle przyjemne miejsce, godne polecenia. Zarówno dla całej rodziny, czy na randkę.

Nocowaliśmy w Wilii Pokusa i tam też jedliśmy naprawdę pyszne śniadanka. Jajecznica na życzenie, duży wybór dań z bufetu, ogrom warzyw, owoców i słodkości do kawy. Nic tylko polecać wypad do Szczawnicy!

Zalety

  • +

Wady

  • -
1545 wpisy

O autorze
Historyczka, która histerycznie kocha dobrą kuchnię i uwielbia tracić czas na wymyślaniu pyszności. Magdalena
Artykuły
Możesz również zobaczyć
Bez kategoriiCiasta

Sernik z ananasem i kokosem

65 minut Min. gotowania
Uff, przetrwałam ten tydzień. A tak na marginesie, przetrwałam już trzy tygodnie z mojego leczenia. To połowa. Co prawda połowa do kontroli…
Bez kategorii

Czekoladowe muffiny z malinami

25 minut Min. gotowania
Dziś zapraszam czekoladową rozpustę. Bardzo, ale to bardzo potrzebuję czekoladowej osłody i pocieszenia. Styczeń mnie wymęczył na każdym polu. Dlatego też jedyne…
Bez kategorii

Klopsiki w sosie Tikka Masala

20 minut Min. gotowania
Dziś zapraszam na obiad. Styczniowe dni, to czas, kiedy bardzo chętnie sięgam po rozgrzewające i wyraziste przyprawy. Potrafią bowiem cudownie odmienić każde…

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.