Dziś zabieram Was na małą wycieczkę, pojedziemy bowiem w góry, dokładniej w Pieniny. Byłam tam jesienną porą. Wyjazd bardzo spontaniczny, nieplanowany. Nie spojrzeliśmy też na pogodę, bo z 4 dni, tylko 1,5 dnia było słoneczne. Ale i tak mamy miłe wspomnienia. Pojeździliśmy rowerami wzdłuż Dunajca, byliśmy w pięknym Wąwozie Homole, pojechaliśmy na Słowację i pochodziliśmy w koronach drzew,a także dreptaliśmy wokół Jeziora Czorsztyn, w lekkiej mżawce . To nasz kolejny pobyt w tym miejscu. Szczawnica jest spokojna, kameralna, takie uzdrowisko z klasą. Ale mimo niepogody mam same miłe wspomnienia, typowo kulinarne. Zapraszam!
Jak jedziemy w okolicę Dunajca, to wiadomo, że będziemy jeść pstrągi. A te najlepsze są w restauracji Weranda. W weekendy trzeba poczekać swoje na stolik, knajpka nie jest duża, ale przyjemnie położona, na górce, więc przez okna widać deptak. Wystrój typowo drewniany, ale ciepły i klimatyczny. W menu rządzi pstrąg, z własnej hodowli. My wybraliśmy dwie wersję, pieczoną z ziołami i paluszki z pstrąga. Do tego frytki i surówka z kiszonej kapusty. Paluszki okazały się kawałkami ryby w panierce z mąki. Sama ryba była smaczna i soczysta, ale panierka nic nie wnosiła, było jej i za mało, i była nijaka, ot mąka. Za to pstrąg pieczony okazał się po prostu przepyszny, pełen maślanego smaku, jędrny świeżutki. Jeżeli szukacie świeżej ryby, to tylko w Werandzie!
Pozostałe 3 dni żywyliśy się w Restauracji pod Siekierkami. Po prostu niesamowicie nam tam smakowało, co zresztą podkreślały długie kolejki, oczekujących na stolik. Lokal ma 30 letnią tradycję. Menu jest dość krótkie i celuje w typowo domową kuchnię. Codziennie jest inna zupa dnia, którą dostaniecie w wazie. U nas trafił się rosół, żurek i krupnik. Bardzo miłe było to, że nawet jak zamawialiśmy jedną porcję ( mój mąż nie lubi krupniku, a ja żurku), to dostawaliśmy dodatkowy talerz dla drugiej osoby. Przyznaję, spróbowałam żurku i był naprawdę smaczny. Ale prawdziwym hitem okazały się pierogi z twarogiem na słono. Domowe, jak u babci. Ale również możemy polecić kluski śląskie z sosem pieczeniowym i placek z wołowym gulaszem.
Jeżeli chodzi o kawiarnię, to polecam Eglander Cafe. Bardzo austriackie miejsce w wyglądzie, przypominające lokal z początku 20 wieku. Dużo ciemnego drewna i przytłumionego światła robi efekt. W Eglander Cafe wiedzą jak robić pyszną kawę, grzane wino, a także sezonową matchę. No i robią naprawdę świetne gofry. Na miejscu zjecie śniadanie czy pierogi. A z kawą możecie iść wprost na deptak. Niezwykle przyjemne miejsce, godne polecenia. Zarówno dla całej rodziny, czy na randkę.
Nocowaliśmy w Wilii Pokusa i tam też jedliśmy naprawdę pyszne śniadanka. Jajecznica na życzenie, duży wybór dań z bufetu, ogrom warzyw, owoców i słodkości do kawy. Nic tylko polecać wypad do Szczawnicy!
Taki wyjazd to super sprawa, weszłam na stronkę Willi Pokusa i czuję się kuszona pobytem…
super miejsce, również dla naszej kotki:)
Czuć, że to miejsce ma nie tylko piękne widoki i przygodę w górach, ale też pyszne jedzenie 🙂
🙂
Wycieczka udowadnia, że nawet przy nie do końca sprzyjającej pogodzie, natura, piesze trasy i dobre jedzenie tworzą niezapomniane wspomnienia!