Przyznam szczerze, jeżeli chodzi o desery, to lubię te konkretne. Ciasta, ciasteczka, drożdżówki. Wszelkie kremy, masy i galaretki, są na drugim planie. Ale ostatnio otwieram się na nowe formy deserów. Stąd pomysł na ten przysmak. Przed Wami pistacjowa panna cotta.
Przyznam szczerze, trochę nie wiem czemu wzbraniałam się przed tym deserem. Jego przygotowanie jest bowiem banalnie wręcz proste. To tak naprawdę kilka składników i kilka minut pracy. Jedyne wyzwanie to czekanie kilku godzin, albo i całej nocy na skosztowanie tego apetycznego deseru. Dlatego od razu doradzam, najlepiej panna cottę przygotować wieczorem. Mniej denerwuje oczekiwanie na konsumpcję, kiedy się smacznie śpi. No dobrze, mamy kilka składników. Ale kluczowym jest tutaj pasta pistacjowa. Jeżeli oczekujecie bajecznie zielonego koloru, spróbujcie pobawić się barwnikami. Naturalnie deser będzie miał bardzo delikatny, pastelowy kolor. Ale smak mówi jedno- to na pewno pistacjowa panna cotta.
No dobrze, ten tydzień rozpoczynamy na bogato. Taki deser zrobi wrażenie na każdym i co ważne, mam wrażenie idealnie pasuje na wczesnowiosenne popołudnie. Jest lekki, świeży i mocno pistacjowy. A ten delikatny kolor, cudownie komponuje się z budzącą się do życia roślinnością za oknem. Dla mnie to prawdziwa uczta, na którą Was zapraszam.
Pysznego tygodnia!
Buziaki,
Magda
Brzmi ciekawie 🙂 Coś dla mnie!
miło mi:)
To musi być pyszne…
oj jest!
Smakowicie. Lubię takie deserki. 🙂
super!
Świetny deser! Pistacjowej jeszcze nie jadłam. Bardzo lubię kawową 😁
polecam, będziesz zachwycona:)
Pistacja teraz rządzi ! 😀 Deser wygląda smakowicie 😀
dziękuję!
Oj jadlabym 🙂
🙂