Przyznaję, z regularnością w ogóle nie jest mi po drodze. Dodatkowo zaliczyłam chyba najgorszy początek maja w mojej historii. A brykam po tym świecie już 38 wiosen. No cóż, czasem tak bywa. Na dwa tygodnie musiałam ogarnąć sobie catering dietetyczny , bo niestety zdrowie zatrzymało mnie w łóżku. Wyjątkowo to wręcz frustrujące. Ciekawe, że pierwszym co zrobiłam po tym czasie była focaccia. W moim cateringu zaskoczyła mnie właśnie pyszna focaccia. Ale wiadomo co domowe jedzonko, to domowe, więc zapraszam, dziś czeka na Was domowa focaccia.
Moją focaccię podałam do zupy krem ze szparagów. Ale pasuje ona jako śniadaniowe pieczywo, dodatek do grilla, czy dodatek do sałatek. Każde danie zamieni w pełnoprawny, królewski posiłek. Focaccia zabiera trochę czasu, ale za to jak smakuje! Jak pięknie pachnie podczas pieczenia. W zasadzie poza czasem oczekiwania na wyrośnięcie, nie potrzebuje dużej ilości pracy czy naszej uwagi. Wystarczy dać focacci czas i ciepło. I to wszystko.
Jak dla mnie Focaccia mogłaby być moją codziennością. Nie łudzę się oczywiście, że tak będzie, ale jednak będę ją systematycznie powtarzać. Najlepsza jest oczywiście świeżo upieczona, jeszcze ciepła. Ale jest pyszna również następnego dnia. Sycąca, ale lekka. Delikatna. Jeżeli wolicie bardziej chrupiący placek, rozdzielcie ciasto na całą blachę. Jak zaś wolicie bardziej puszysty efekt, to uformujcie mniejszy placek. Pełna dowolność. Dowolność również w ziołach, ja wybrałam bazylię i oregano. Nie mogę się doczekać moich świeżych, ogródkowych ziół.
Mam nadzieję, że reszta miesiąca będzie dla mnie nieco lżejsza. A jednocześnie bogatsza kulinarnie. Mam ambitne plany, ale życie mnie uczy, że plany planami, a życie i los swoje. Także o planach głośno nie będę mówić, po prostu będę łapać chwile i czerpać z nich to co najlepsze.
Życzę Wam smacznego, koniecznie wypróbujcie ten przepis!
Buziaki,
Magda
Wygląda obłędnie, aż czuć ten zapach świeżo upieczonego pieczywa! Uwielbiam takie proste przepisy, które z kilku składników potrafią stworzyć coś naprawdę wyjątkowego.
bardzo mi miło!
Lubię focaccie, ale przyznaje się, że sama nigdy jej nie robiłam.
spróbuj koniecznie!
Pysznie wygląda! 👏
dziękuję!
Wyszła mega – musze kiedyś spróbować ją zrobić bo focaccie uwielbiam
bardzo polecam!
I really like the honesty in this post because life does not always move according to plans and many people quietly relate to that reality. There is something comforting about returning to simple homemade food after a difficult period, especially something as timeless as focaccia. Your description of the texture and aroma makes it easy to understand why it became the first thing you wanted to bake again. I also appreciate how flexible the recipe is because the best recipes are often the ones that adapt naturally to different moods and seasons. I recently shared a new post on my blog too and would love if you stopped by to read it http://www.melodyjacob.com
Można zrobić. Chociaż jakbym już ciasto ulepił, to wolałbym już pójść na całość i zrobić pizze. Pozdrawiam ciepło.
dwa dni później zrobiłam domową pizzę! 🙂
Oj szmat czasu nie robiłam foccacii. Ależ mi narobiłaś smaka, boski przepis!
Mam nadzieję że już teraz będziesz zdrowa! Trzymam kciuki! Buziaki 😘
dziekuję pięknie!
Wyszła Ci idealna 😉
dziękuję!
Brzmi jak bardzo domowa i dopracowana focaccia idealna zarówno do zupy, jak i jako samodzielny wypiek. Dobrze, że mimo trudnego początku maja znalazłaś coś, co daje przyjemność w kuchni.