Obiady

Smaki Pragi, część 2.

2 Min. czytania

Po intensywnym weekendzie witam tydzień kolejnym wpisem. Przebrałam się w moją suknię ślubną i byłam modelką na naszej poślubnej sesji. Wróciły piękne emocje i wspomnienia. Chociaż nieco zmarzłam, jak na początek września pogoda nie rozpieszcza nadmiarem stopni na termometrze. Teraz zaś  zapraszam Was do Pragi. Tym razem odwidzimy knajpkę niedaleko hotelu, gdzie się zatrzymaliśmy, czyli zaraz obok Wyszechradu. A potem przemkniemy Mostem Karola na Hradczany, do restauracji gdzie byliśmy trzy razy. Uzależniłam się od ich herbatki ze świeżo parzonej mięty, z limonką i miodem. Nigdy nie piłam nic tak dobrego! A już szczególnie nic tak dobrego, po przejściu 21 kilometrów! Tak, tyle zrobiłam podczas jednego dnia, jestem pełna podziwu wobec samej siebie. I taka dumna! Ale do rzeczy, wracamy do jedzenia.

Najpierw zapraszam do restauracji U Tri Bojovniku. Była ona niedaleko naszego hotelu, czarne chmury wystraszyły nas co do większego spaceru. W czasie obiadu padało, a potem odsłoniło się na chwilę słońce. Ten lokal skusił nas menu i bliskością. Wystrój jest taki średni. Powiedziałabym , że brakuje charakteru, i jakiegoś takiego motywu przewodniego. Ot, lokal jak lokal. Do jedzenia zamówiliśmy żeberka pieczone z surówką z kapusty- a to nowość, i sznycel drobiowy z sałatką ziemniaczaną. Do tego herbata i piwo. Po kwadransie dostaliśmy obiad. 

Żeberka jak widać były solidnie upieczone, już na granicy ze spaleniem. Owszem, smakowały bardzo dobrze, mięso było delikatne, ale jednak dla mnie to już zbyt przypieczone mięso i skórka nie nadawała się do zjedzenia. Surówki było bardzo mało, ale za to sos czosnkowy do żeberek naprawdę pyszny. Jeżeli chodzi o sznycel to duży, z pyszną panierką i ciekawą sałatką ziemniaczaną. Podana na zimno zawierała ziemniaki, cebulę i majonez. W tym zestawie brakowało mi jak zwykle w Czechach, surówki. 

Zasadniczo wyszliśmy najedzeni, ale to knajpa do odwiedzenia na raz, nie wróciłabym na drugi dzień. 

Teraz opowiem o miejscu, do którego chętnie bym wróciła ponownie. Nie tylko ze względu na jedzenie, ale i z powodu samej restauracji , oraz obsługi. Tam wszystko grało. U Mecenasów, to lokal, który mieści się na Hradczanach, w pięknej lokalizacji. Ma niewielki ogródek, a raczej stoliki na zewnątrz, sam zaś mieści się zabytkowej kamienicy i zajmuje solidną jej część. Wnętrze nawiązuje do tradycji, ale jest i nowoczesne. Karta jest przystępna, nie ma 100 pozycji, więc łatwo coś wybrać. Wybór padł na drobiowy sznycel z młodymi ziemniaczkami i sałatą, oraz wieprzową pieczeń, z kopytkami i kapustą. Sznycel okazał się wspaniały, cieniutki, z delikatną, ale bardzo chrupiącą panierką, do tego ziołowe ziemniaczki i odrobina sałaty. Pieczeń rozpływała się w ustach, a kopytka były solidne i podsmażone. Całość otulona dużą ilością sosu i podaną na ciepło kiszoną kapustą. Ten lokal zdecydowanie warto odwiedzić wiele razy!

1463 wpisy

O autorze
Historyczka, która histerycznie kocha dobrą kuchnię i uwielbia tracić czas na wymyślaniu pyszności. Magdalena
Artykuły
Możesz również zobaczyć
Obiady

Kluseczki jak pierożki

5 Min. gotowania
Uwielbiam domowe pierogi. To danie mojego dzieciństwa, które zawsze kojarzy mi się z ciepłem babcinego domu. Uwielbiam ich delikatne ciasto, aromatyczny farsz…
Obiady

Kuksus z warzywami. Lekki obiad.

10 Min. gotowania
Dziś głównym tematem będzie kasza kuskus. Chyba moja ulubiona kasza! Lubię ją w wielu wersjach, a dziś pojawi się jako danie obiadowe….
Obiady

Filet z indyka w sosie koperkowym

20 Min. gotowania
Witajcie kochani w drugiej połowie lutego. Ten miesiąc na szczęście mija mi błyskawicznie. Ale i tak czekam na jego koniec, tak by…

15 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna jest chroniona przez reCAPTCHA i Google Politykę Prywatności oraz obowiązują Warunki Korzystania z Usługi.